Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2020

Na Szlaku Cysterskim: Opactwo Cystersów w Rudach

fot. J.Gul
Obecna epidemia oraz ograniczenia z niej wynikające w pełni uświadomiły nam, że tak naprawdę w pobliżu Sosnowca trudno znaleźć miejsce, by móc - zachowując zasady bezpieczeństwa - wybrać się z dzieckiem na spacer. Co prawda kilka dni temu wybraliśmy się do lasów grodzieckich, ale nie zadowolił nas ani ich stan, ani obszar. Miejsce to jest dobre na dwugodzinny spacer, ale z pewnością trudno jest tam spędzić cały dzień. Dlatego też postanowiliśmy zrealizować plan, który już od kilku miesięcy rodził się w głowach, niestety bez samochodu był niemożliwy do zrealizowania (szczególnie z małą Klarą). 

niedziela, 3 grudnia 2017

Sabina Waszut "Bar Na Starym Osiedlu"

Tytuł: Bar Na Starym Osiedlu
Autor: Sabina Waszut
Wydawnictwo: MUZA


„Kiedyś, gdy podziały były jasne (…) zadaniem kobiet było utrzymanie w czystości domu, ugotowanie obiadu i uważanie, aby dzieci nie zrobiły sobie krzywdy. Obowiązkiem mężczyzny było utrzymanie rodziny” – jakkolwiek mało feministycznie brzmią te słowa, jak daleko nie byłyby od haseł związanych z równouprawnieniem, to prawda jest taka, że przez długie lata na Śląsku funkcjonował właśnie taki model rodziny. Mężczyzna ciężko pracujący na kopalni czy w hucie łożył na utrzymanie rodziny, zaś zadaniem kobiety było dbanie o męża i dzieci. I choć można długo dyskutować o tym, czy był to lepszy czy gorszy sposób na życie, czy rola kobiety rzeczywiście była deprecjonowana, to taki właśnie śląski obrazek przeszłości prezentuje nam Sabina Waszut, pisarka i propagatorka śląskiej kultury.

sobota, 15 lipca 2017

Z wizytą w Sopocie

Pobyt w Gdyni lub w Gdańsku warto potraktować jako okazję do odwiedzenia Sopotu, czyli pięknego uzdrowiska w sercu Trójmiasta, położonego nad bałtycką plażą. To najbardziej prestiżowy ośrodek wypoczynkowy na polskim wybrzeżu i tę klasę czuje się zarówno w wyglądzie miasta, jego ofercie usługowo-handlowej, jak i – niestety – cenach. 

sobota, 3 grudnia 2016

Amanda Prowse "Świąteczna kafejka"

Autor: Amanda Prowse
Wydawnictwo: Kobiece


Święta Bożego Narodzenia kryją w sobie coś magicznego i nawet, jeśli nie jesteśmy osobami wierzącymi, to i tak trudno nam oprzeć się wyjątkowości tego czasu. To bowiem pełne magii i wewnętrznego piękna dni, nie tylko z uwagi na komercyjne opakowanie – mieniące się lampki, wielkie choinki oraz prezenty, ale na atmosferę wybaczenia, serdeczności i współpracy. To również czas, w którym marzenia wydają się być na wyciągniecie ręki, w którym zdarzają się świąteczne cuda, zaś los ofiaruje nam drugą szansę.

piątek, 12 sierpnia 2016

Co warto zobaczyć w Goczałkowicach-Zdroju?

Miasto Goczałkowice-Zdrój kojarzone jest zwykle z popularnymi uzdrowiskami i skierowaniami z NFZ czy z ZUS na rehabilitację. Tymczasem miejsce to ma swoją bogatą historię, liczne walory przyrodnicze, dobrą infrastrukturę, a także przepiękne ogrody Kapias, w których na cały dzień mogą zaszyć się nie tylko miłośnicy ogrodnictwa, ale i pary ślubne, dla których sąsiedztwo roślin będzie stanowiło piękne tło do zdjęć. To właśnie te ogrody skłoniły mnie do wyruszenia do Goczałkowic, choć odnalazłam tu o wiele więcej miejsc wartych odwiedzenia.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Dąbrowa Górnicza na weekend

Słoneczna niedziela to doskonały czas, by odwiedzić Dąbrowę Górniczą, miasto w Zagłębiu Dąbrowskim, w województwie śląskim. Mam do Dąbrowy szczególny sentyment, bowiem wiele lat temu mieszkałam tu kilkanaście miesięcy. Zapraszam zatem na wyprawę szlakiem historii, ale nie zabraknie też relaksu, zagwarantowanego przez obecność terenów zielonych oraz zbiorników wodnych, szczególnie zbiorników Pogoria III oraz Pogoria IV.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Z wizytą w zamku, czyli Baranów Sandomierski

fot. J.Gul
Zachwyty mojej rodzicielki nad Sandomierzem (a może nad samym ojcem Mateuszem?) zaowocowały decyzją o weekendowej wyprawie. Jednak, korzystając z okazji, postanowiłam odwiedzić również Baranów Sandomierski, często nazywany „Małym Wawelem” i „Perłą Renesansu”. Co prawda podróż nie odbyła się bez przeszkód – okazało się, że w sobotę 2 lipca rozgrywany był ostatni etap 27 Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego „Solidarności” i Olimpijczyków na trasie z Tarnobrzega do Krosna, co skutecznie zablokowało nam drogę na niemal godzinę, ale za to sam zamek wynagrodził wszelkie trudy podróży w ten upalny dzień.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Anna Makos "A miało być tak spokojnie"

Tytuł: A miało być tak spokojnie
Autor: Anna Makos
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka










Wiele ludzi marzy o całkowitej zmianie stylu życia i o delektowaniu się słodką szarlotką i kieliszkiem wybornego wina na własnym tarasie. Co zatem tak naprawdę powstrzymuje nas przed spełnianiem marzeń?  Zazwyczaj jest tak, że ograniczają nas nie zewnętrze czynniki , ale tkwiący w nas lęk przed zmianą. Pora sobie uświadomić, że brak funduszy, problemy z pracą czy obawa przed oceną otoczenia to tylko pretekst, aby pozostać w sferze komfortu, by nie opuszczać bezpiecznego kokonu nawet, jeśli zaczął nas uwierać.
Są jednak osoby, które zdecydowały się na zmaterializowanie swoich snów o własnym domu na końcu świata. Jedną z nich jest Majka Leśniewska, bohaterka porywającej książki Anny Makos „A miało być tak spokojnie”. Lektura tej powieści powinna być przez lekarzy przepisywana jako balsam na złamane serca, na depresje i zniechęcenie szarą, polską rzeczywistością. Lekka i przyjemna fabuła przekonuje, że jeśli się bardzo czegoś pragnie, to sukces jest gwarantowany, nawet jeśli będzie to wymagało nieco wysiłku z naszej strony. I jeszcze kiedyś, patrząc na swoje życie, westchniemy z niedowierzaniem, bo przecież „miało być tak spokojnie”.
Majka – felietonistka i nauczycielka języka polskiego ucieka przed wszechobecnością miejskiego zgiełku kupując mały domek z klimatem i duszą. Sprzedaż mieszkania, porzucenie pracy jako belfer i przeprowadzka „na niedaleki koniec świata poza miastem” otwiera przed nią nowy rozdział. Na wsi życie płynie zdecydowanie wolniej, a Majka może w pełni poświęcić się temu, co kocha, czyli pisaniu i gotowaniu. A, że obydwie te czynności wychodzą jej doskonale, to już wkrótce na rynku pojawia się książka autorstwa bohaterki, zaś jej wypieki i dania kuchni włoskiej podbijają serca czytelników oraz … przystojnych mężczyzn. Tych pojawia się w jej otoczeniu bez liku, a ten wysyp zapoczątkowuje nieznajomy, uparcie poszukujący ulicy Jodłowej, czyli Sebastian Widawski, architekt z widokami na światową karierę.
Jak widać zmiany są wpisane w charakter Majki, bowiem już wkrótce wraz z najbliższą przyjaciółką Jolką planuje otwarcie nowej restauracji w pobliżu swojego domu. Kupują zatem zaniedbaną „chatkę na kurzej stopce” która, w ich wizjach, ma się przeistoczyć w klimatyczne miejsce z niebiańskimi smakołykami, pensjonat oraz lokum dla Jolki. Ta bowiem, patrząc na szczęście Majki, również postanawia porzucić miasto na rzecz wiejskiej ciszy.
Zanim jednak kobiety zrealizują swoje marzenie i przejmą stery we własnej restauracji, Majka będzie musiała poszukać natchnienia do stworzenia dalszej części swojej powieści oraz serii artykułów. A skoro z powodu głupiej zazdrości i przewrotności kobiecej logiki rezygnuje z wypoczynku w Paryżu, pozostaje jej jedynie Kazimierz. To tam spotyka wyjątkowych mężczyzn – przystojnego Adama, który nie ukrywa fascynacji jej osobą,  a także mistrza sztuki kulinarnej – Marcela.
Anna Makos wciąga nas w wir wydarzeń przekonując, że nawet na wsi, na końcu świata nie zawsze jest spokojnie, choć tam życie nabiera zdecydowanie nowej jakości. Historia jest na tyle urokliwa, że nawet przez chwile nie zastanawiamy się jakim sposobem nauczycielkę było stać na mieszkanie na nowoczesnym osiedlu czy, mimo zaciągniętego kredytu, ciągłe wypady „w poszukiwaniu natchnienia”. Podróż do domu Majki to nie tylko literacka przygoda, ale i kulinarna uczta, bowiem bohaterka kusi nas szarlotką z cytrynową skórką i cynamonem, crème brûlée i faworkami. Jako łasuch  żałuję jedynie, że do książki nie zostały dołączone przepisy na te specjały. Choć zrelaksowana lekturą mogę wybaczyć to niedopatrzenie. W końcu są wakacje, trzymam idealną książkę na letni wypoczynek, a o nogi ociera mi się kot (niestety wypożyczony). Jest niemal tak cudownie, jak u Majki, nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko niecierpliwie czekać na część dalsza powieści, tym razem do poczytania przed kominkiem w jesienny bądź zimowy wieczór.



Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl