środa, 21 maja 2014

Eva Völler „Złoty Most”

Tytuł: Złoty Most
Autor: Eva Völler
Wydawnictwo: Egmont










Dla jednych Paryż jest miastem miłości – romantycznym, pachnącym świeżą kawą, zachwycający urokiem uliczek i kafejek rozsianych po mieście. Dla innych to stolica mody, idealne miejsce na szaleństwo zakupów, a także na studiowanie tego, co nazywa się paryskim szykiem. Niektórzy jednak (szczególnie wielbiciele literackich przygód z płaszczem i szpadą w tle), utożsamiają Paryż z książką Dumasa „Trzej muszkieterowie”. Intryga sięgająca najwyższych kręgów królewskiego dworu pobudza wyobraźnię, zaś przystojni muszkieterowie rozpalają damskie serca. Czy jednak rzeczywiście, czasy panowania króla Ludwika XIII oraz bezwzględnego kardynała Richelieu to dobry moment na odwiedziny w Paryżu?

Niestety Anna, nastoletnia podróżniczka w czasie, nie ma wyjścia – musi wyruszyć do Paryża sprzed wieków, by ratować swojego ukochanego Sebastiano. Chłopak nie tylko utknął w przeszłości, ale stracił również pamięć. Jest przekonany, że pełni funkcję muszkietera, wiernie służącego królowi i strzegącego bezpieczeństwa kardynała. Czy Anna podoła temu trudnemu zadaniu? Tego właśnie dowiemy się z wciągającej książki Evy Völler. 

„Złoty Most”, opublikowany nakładem wydawnictwa EGMONT, to kolejna już, po „Magicznej gondoli”, powieść o wędrówce w czasie. Dla wszystkich sympatyków dzielnej pary ponowne spotkanie będzie przyjemnością. Akcja toczy się tu zdecydowanie szybciej niż w pierwszym tomie, przygody są bardziej emocjonujące, ale i śmiertelnie niebezpieczne. Strażnicy czasu – bo taką właśnie funkcję pełni Anna i Sebastiano – mają coraz więcej pracy. Dziewczyna, która półtora roku temu dołączyła do drużyny, nie może nawet w spokoju zdać egzaminów maturalnych. Dopiero co powróciła z akcji, dopiero co jej ukochany tulił ją w ramionach, a teraz grozi mu śmierć. Kiedy dzwoni do niej jeden ze Starców, bez wahania podejmuje się zadania i wyrusza do Paryża XVII wieku.

Akcję utrudnia fakt, że Sebastiano przebywa już w przeszłości od trzech miesięcy i tak naprawdę nie wiadomo, na czym miało polegać jego zadanie. Anna będzie musiała poruszać się w gąszczu intryg, domysłów i podstępnych planów, a w każdej sekundzie będzie jej towarzyszyła otrzymana na drogę przestroga, by nie ufała nikomu – nawet ukochanemu.

Jak zatem ratować Sebastiano, kiedy chłopak jej nie rozpoznaje, a co więcej w przeszłości nigdy nie zwróciłby na nią uwagi? Po przeniesieniu dziewczyna zostaje bowiem umieszczona w domu borykającej się z problemami finansowymi aktorki, a jej proste odzienie zdradza niski status społeczny. Tymczasem Sebastiano, jako muszkieter, może z dumą przechadzać się po ulicach, a do jego stóp padają liczne wielbicielki. Pada również Anna, która tropi ukochanego, desperacko pragnąć przywrócić mu pamięć.

Nieświadomie, bohaterka zostaje wplątana w aferę z klejnotami królowej i staje się częścią spisku mającego na celu potajemną schadzkę nieszczęsnej żony Ludwika XIII i jej kochanka. Wielokrotnie będzie narażała swoje życie, bowiem w jej otoczeniu znajdą się osoby, które za kilka złotych monet zrobią wszystko…

„Złoty Most”, choć jest powieścią adresowana do młodzieży, bez wątpienia zainteresuje również starsze miłośniczki ponadczasowej przygody. W tej części powieści autorka położyła zdecydowanie większy nacisk na sylwetki bohaterów, czyniąc ich bardziej wyrazistymi postaciami, popełniającymi błędy i ulegającymi słabością. Na pierwszy plan wysuwa się e Anna, to na nią bowiem spadł cały ciężar poprowadzenia akcji i zmierzenia się z wrogami, a także z samym Sebastiano. Mimo że tej miłosnej historii, przekraczającej bariery racjonalności, nie można nazwać wyjątkową, to jest jednak interesującą propozycją, przybliżającą zamierzchłe czasy, stanowiącą uzupełnienie szkolnej wiedzy, ale źródło dobrej zabawy. 


środa, 7 maja 2014

Tisha Morris "Umysł. Ciało. Dom"

Tytuł: Umysł. Ciało. Dom
Autor: Tisha Morris
Wydawnictwo: Illuminatio


Jedno z angielskich przysłów brzmi: „My home is my castel”. W tłumaczeniu na jeżyk polski, moglibyśmy powiedzieć: „Mój dom moją twierdzą” i rzeczywiście wielu z nas dom kojarzy się z prywatnością, oazą spokoju, miejscem, którego trzeba bronić przed wdzierającą się rzeczywistością, ale też miejscem, które schronienie i poczucie bezpieczeństwa zapewnia nam. 

Okazuje się jednak, że nie każdy dom nam sprzyja, nie wszędzie czujemy się równie dobrze. Zdarzają się nawet sytuacje, że zatrzymując się w danym domu czy mieszkaniu, wpływamy na swoje życie w sposób, jakiego byśmy nie chcieli. Zaczynamy podupadać na zdrowiu, zaczynamy mieć trudności z płynnością finansowa, a nasza zgrana dotąd rodzina zaczyna toczyć ze sobą spory. Zazwyczaj jednak nie kojarzymy tych narastających kłopotów z miejscem, szukając przyczyn w środowisku, czy w nas samych. 

Tymczasem dom jest integralnym elementem naszego życia i tak trzeba go postrzegać. Jeśli zatem występują pewne nieprawidłowości w przepływie energii w czterech ścianach, mimowolnie zaczyna to negatywnie odbijać się na wszystkich mieszkańcach. O tym, że dom stanowi odzwierciedlenie nas samych, o jego mocy uzdrawiania (ale też niszczenia), o potrzebie holistycznego spojrzenia na miejsce do życia, pisze Tisha Morris. Ta konsultantka feng shui, architektka wnętrz i certyfikowany coach odsłania przed nami sekret harmonijnego życia, który tkwi w naszym miejscu zamieszkania. Książka „Umysł. Ciało. Dom” , opublikowana nakładem wydawnictwo Illuminatio, pozwala nam krytycznie spojrzeć na nasze otoczenie i dokonać w nim stosownych modyfikacji, które zaowocują poprawą jakości naszego życia. 

Publikacja jest złożona z dwóch części: „Poznawanie własnego domu” i „Dom wygłasza opinię” , a na każdą z nich składają się rozdziały zgłębiające dany temat. I tak część pierwsza wprowadzi w nas w takie zagadnienia, jak istota lokalizacji domu, kształtu działki, osobowość domu przejawiająca się w energii charakteryzującej jeden ze znaków astrologicznych. Ten charakter domu oraz wpływ, jaki będzie wywierał na swoich mieszkańców najlepiej charakteryzuje numerologia, której zasady zostały dokładnie omówione w rozdziale drugim. Autorka porusza ponadto takie kwestie, jak: styl domu, siatka bagua, byli właściciele domu i energia przez nich pozostawiona, a także osobista energia, którą zapełniamy przestrzeń. 

W części drugiej autorka omawia symbole przekazywane przez dom, tworzące uniwersalny język, dzięki któremu uzyskujemy określone informacje. Poznamy komponenty strukturalne budynku, czyli system konstrukcyjny, ściany, drzwi, okna czy sufit oraz ich wpływ na nasze życie w czterech ścianach. Dowiemy się również co wspólnego mają kolejne pomieszczenia z naszą osobowością i w jaki sposób mechaniczne urządzenia reagują na naszą energię. 

Książka „Umysł. Ciał. Dom” odsłania przed nami te aspekty naszego miejsca zamieszkania, z których dotychczas nie zdawaliśmy sobie sprawy. Morris nie tylko dokładnie opisuje w jaki sposób wpływamy na dom oraz dom wpływa na nas, ale również udziela szeregu rad, w jaki sposób zrównoważyć jego negatywny wpływ. Nie zawsze mamy bowiem możliwość i środki na wykonanie generalnego remontu, nie w każdym przypadku możemy się przeprowadzić. Jednak za pomocą tzw. remedium feng shui możemy wpłynąć na szkodliwą energię, nieruchome chi czy błędny rozkład pomieszczeń.

Ja, zmiany w swoim domu rozpoczęłam od generalnych porządków i naprawy wszystkich wadliwie działających sprzętów oraz cieknącego kranu. A to dopiero początek metamorfozy – nie tylko w moich czterech ścianach, ale i całym moim życiu…

sobota, 3 maja 2014

Podróże z książką - wycieczka na Święty Krzyż

Ten wpis rozpoczyna nowy cykl na moim blogu „Podróże z książką”. Z uwagi na obowiązki zawodowe nie mam możliwości często wyruszać w drogę (nie tak często, jakbym chciała), ale korzystam z każdej okazji, by wyrwać się w świat. Oczywiście nie może istnieć podróż bez książki w plecaku, choć  tym razem to miejsce będzie najważniejsze – lektura stanowi tylko miły akcent!

Cel majowego wyjazdu – Klasztor Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej

fot. J.Gul

Książka towarzysząca – „Komandosi w białych kołnierzykach” Rafała Szczepanika, One Press
 
fot.J.Gul
Klasztor na Świętym Krzyżu - jedno z najstarszych sanktuariów na ziemiach polskich znajduje się na szczycie górskim zwanym Świętym Krzyżem, Łysą Górą bądź  Łyścem.
 
fot. J.Gul

fot. J.Gul
fot. J.Gul

Krużganek klasztorny, to rodzaj korytarza, którego ramiona tworzą zamknięty czworobok. Jego wewnętrzne okna wychodzą na niewielki dziedziniec (wirydarz). Krużganek świętokrzyski w stylu gotyckim, jest szeroki na ok. cztery metry, został zbudowany na planie prostokąta i obejmuje najstarsze partie architektury świętokrzyskiego opactwa. Sklepienie krużganku to sklepienie krzyżowe, z ceglanymi żebrami o kamiennych zwornikach i służkach, na których wykuto herby dobrodziejów klasztoru: Topór, Prus, Odrowąż, Jastrzębiec, Junosza, Wieniawa, Kościesza i podwójny Krzyż.

fot. J.Gul


fot. J.Gul

fot. J.Gul

Rozczarowaniem była Krypta Benedyktyńska i Krypta Jeremiego Wiśniowieckiego – do tej drugiej wejście niezbyt drogie (2zł), natomiast kryptę stanowi jedno pomieszczenie z trumną Wiśniowieckiego właśnie.
fot. J.Gul


Poniżej klasztoru na stoku północnym rozciąga się rozległa polana, na której znajdują się krzyże.
 
fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Najstarsza droga w czasach przedchrześcijańskich wiodła na górę od strony wschodniej do przejścia w wale kamiennym. Ten szlak stanowił przez długi czas dojście do kościoła Św. Krzyża, zarówno dla pątników jak i kupców, zbaczających z niezbyt odległego traktu sandomierskiego. Obecna trasa turystyczna nosi nazwę „Drogi Królewskiej" (dość karkołomna), jej górny odcinek ułożony z kamienia powstał na początku XIX wieku. Droga ta jest dosyć karkołomna, bowiem na długości ok. 2 km należy pokonać różnicę wzniesień dochodzącą do 300 m. Trasa jest przeznaczona do wędrówki pieszej. Czas ok. 1 godz. ścieżką prowadzi szlak turystyczny oznakowany kolorem niebieskim.

Schodząc w kierunku Nowej Słupi mijamy kapliczki ze stacjami Drogi Krzyżowej, z rzeźbami wykonanymi ręką miejscowego artysty…
 
fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

Można również wypożyczyć sobie kij pielgrzyma, który z pewnością przyda  się podczas wędrówki …
 
fot. J.Gul
Mniej więcej w połowie drogi można odpocząć na ławeczce przy schronie turystycznym, bądź też zboczyć nieco ze szlaku (ok. 50 m), by po 50 m dojść do okazałego drzewa. To buk Jagiełły, liczący sobie według legendy ok. 600 lat, natomiast według badań dendrologicznych drzewo jest nieco młodsze i liczy sobie „tylko” ok. 360 lat ….
 
fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul

fot. J.Gul


fot. J.Gul

Na dole, już w Nowej Słupi spotykamy niezwykłą kamienną postać. Ten pielgrzym klęczy przy wejściu do Świętokrzyskiego Parku Narodowego i jest zwany św. Emerykiem. Najbardziej popularna legenda mówi, że jest to ukarany za swoją pychę pielgrzym, który na dźwięk klasztornych dzwonów ośmielił się powiedzieć, że biją na jego cześć. Od tego czasu odbywa pokutę i co roku posuwa się tylko o ziarnko piasku. Kiedy dojdzie na szczyt, ma nastąpić koniec świata!
fot. J.Gul

fot. J.Gul


Dojazd: Z Kielc autobusem PKS na Święty Krzyż lub do Nowej Słupi (kierunek na Ostrowiec Świętokrzyski), a stamtąd piechotą ok. 4 kilometrów pod górę do klasztoru.

środa, 30 kwietnia 2014

Remigiusz Grzela "Złodzieje koni"

Tytuł: Złodzieje koni
Autor: Remigiusz Grzela
Wydawnictwo: Studio Emka


Literatura jest zdecydowanie kobieca – to przedstawicielki płci pięknej stają się najczęściej bohaterkami powieści, to one kochają, nienawidzą, zdradzają. To one płaczą, cierpią, ale i przeżywają chwile radosne i wzniosłe. Dlatego też autor, który czyni bohaterami swojej książki mężczyzn, na dodatek złączonych więzami krwi, intryguje i zmusza do oddania się lekturze. Nawet wówczas, kiedy powieść nie należy do łatwych, kiedy porusza czułe struny naszej duszy, a także wywołuje burzliwe dyskusje, to wartość jaką przynosi, jest nieoceniona. Wartością może być chwila refleksji, zadumy nad paradoksami losu, a także nad niejednoznacznością wydarzeń, na które każdy patrzy przez pryzmat wyznawanych wartości czy światopoglądu.

„Złodzieje koni” to właśnie taka publikacja, koło której nie można przemknąć obojętnie, która każe nam zatrzymać się w szaleńczym wieku i zastanowić nad tym, co w naszym życiu ważne. Remigiusz Grzela, który kilka lat temu debiutował książką „Bądź moim Bogiem”, tym razem proponuje nam powieść z polityczno – historycznym podtekstem, w której na pierwszym planie jest człowiek, a także relacje w które wchodzi. 

Poznajemy Stanisława, Jerzego i Kamila, dziadka, ojca i wnuka, uwikłanych w sieć kompleksów, wzajemnych pretensji i rozczarowań. Ich teraźniejszość jest determinowana przez przeszłość oraz przez pasmo rozczarowań, którego są dla siebie wzajemnie nieustającym źródłem. Senior rodu, Stanisław, mieszka obecnie w Ameryce, tam też założył rodzinę, odcinając się od nieślubnego syna. Wiele lat temu odszedł bez słowa pozostawiając ukochaną kobietę i swoje dziecko, które do dnia dzisiejszego nie może mu wybaczyć. Dlatego też Jerzy nie utrzymuje z ojcem kontaktu, choć ten jest mimowolnie obecny w jego życiu i w duszy, powoli zatruwając organizm jadem. 

Zaproszenie z polskiej telewizji jest okazją dla Stanisława, by powrócić do kraju, a także by poddać się surowej ocenie. Dla jednych jest bowiem bohaterem, dla drugich mordercą, a jako były partyzant wykonujący krwawe wyroki na Ubekach jest przekonany, że działał słusznie. Że w tamtych czasach był to jedyny sposób, aby przeżyć. I choć to, co on nazywał „pacyfikacją w walce o polską niepodległość”, dla innych było zwyczajnym morderstwem, to Stanisław mówi: „Byliśmy bohaterami. Myśmy walczyli, myśmy nic nie wiedzieli, że już koniec walki (…) I nagle okazało się, że my nie Polska, że my już ruskie, że ZSRR. Skąd mielimy wiedzieć, że walka się skończyła i że wszystko podzielone (…)”.

Jerzy, to podstarzały aktor, który nigdy nie sięgnął po sławę. Zaprzepaścił swoją szansę, być może z tchórzostwa, być może wygodniej było zrzucić odpowiedzialność za swoje porażki na trudne dzieciństwo, na ojca zbrodniarza. Nie jest zresztą od niego lepszy – on również swoim niezadowoleniem, brakiem czułości, empatii, zabija każdego dnia uczucie pomiędzy nim, a synem. Uważa Kamila za nieudacznika i daje mu to odczuć. Wyrzucenie chłopaka ze studiów tylko potwierdza jego teorię i choć w głębi duszy kocha swoje dziecko, to zamotawszy się w spiralę negacji, pretensji, czarnowidztwa oraz krytykanctwa, nie umie tej miłości okazać. Znamienną jest scena w szpitalu, kiedy Kamil płacze po śmierci bezdomnego mężczyzny, Belmondo, który czuł i rozumiał więcej, niż Jerzy. Ten fantasta żyjący na dworcu, pragnący wolności i obdarzony niezwykłym talentem do opowiadania stał się przez okres pracy nad filmem o bezdomnych bliższy, niż ojciec. 

„Złodziej koni” to nie tylko świadectwo relacji pomiędzy mężczyznami, ale również portret ich kobiet. Pojawia się zatem Łonda, amerykańska żona Stanisława, Ewa – pełna poświęcenia żona Jerzego oraz Kinga, dziewczyna Kamila. Również matka Jerzego, choć dawno nie ma jej wśród żywych, przemawia do nas z kart powieści za sprawą kaset, na których nagrała swoją historię. Spędziła ona osiem lat w stalinowskim wiezieniu, które – jako skazana na dożywocie – opuściła na mocy amnestii z 1956 roku. Wstrząsające losy uczestniczącej w partyzanckich walkach kobiety stanowią uzupełnienie historii Stanisława, a także scalają trzech bohaterów, kotwicząc ich przyszłość w przeszłości, ale i wyzwalając zarazem. 

Opublikowana nakładem Wydawnictwa Studio Emka książka Remigiusza Grzeli, jest tekstem niejednoznacznym i wielowymiarowym. Może być odczytywana na różnych płaszczyznach, budzić skrajne emocje, a dzięki zastosowaniu ostrego, niekiedy wulgarnego języka, niektóre fragmenty zapadają nam, głęboko w pamięć. „Złodzieje koni” prowokują dyskusję, zwracają też uwagę na różnice w postrzeganiu określonych sytuacji, zmuszają do spojrzenia w głąb siebie, ale także do zwrócenia uwagi na otoczenie i na jakość naszych relacji z innymi ludźmi. Dzięki mistrzowsko nakreślonym bohaterom możemy obserwować różne typy osobowości, różne modele zachowań i, być może, odnaleźć w nich nas samych. Którym z mężczyzn będziemy?

czwartek, 3 kwietnia 2014

Priscille Sibley "Obietnica gwiezdnego pyłu"

Tytuł: Obietnica gwiezdnego pyłu
Autor: Priscille Sibley
Wydawnictwo: Świat Książki


Co może zrobić matka dla swojego dziecka? Jest gotowa nawet na największe poświęcenie, jest gotowa dla niego umrzeć. Czy jednak jest gotowa dla niego żyć?

Kiedy Elle McClure, przebojowa młoda kobieta, były pracownik NASA, spada z drabiny i na skutek uderzenia o kamień popada w stan śmierci mózgowej, wydaje się to paradoksem losu. Ona, która eksplorowała przestrzeń kosmiczną podczas międzyplanetarnego lotu, która nie bała się sięgać do gwiazd i przetrwała w swoim życiu już wiele burz, nie mogła odejść w tak trywialny sposób, myjąc okna w domu swojego brata. A jednak okrutny los postanowił z niej zakpić, przekreślając w jednej chwili cała jej przyszłość, zamieniając ją w bezwolne ciało, które przy życiu jest podtrzymywane tylko i wyłącznie za sprawa specjalistycznej maszyny.

piątek, 21 marca 2014

Mary Ellen Maunz "Duchowy świat dzieci. Jak wspierać ich wewnętrzny rozwój od pierwszych chwil życia"

Tytuł: Duchowy świat dzieci. Jak wspierać ich wewnętrzny rozwój od pierwszych chwil życia
Autor: Mary Ellen Maunz
Wydawnictwo: Illuminatio


Bycie rodzicem to wielkie wyzwanie. Jak bowiem wychować dziecko w taki sposób, by nauczyć je odpowiedzialności, otwartości, nieszablonowego myślenia? Jak wychować małego człowieka na obywatela świata, który nie waha się walczyć o swoje marzenia, który kieruje się w swoich wyborach uczciwością, wpojonymi wartościami? 

O tym, jak pozwolić dziecku rozwijać się zgodnie z jego wewnętrznymi potrzebami, w jaki sposób nawiązać z nim silną więź oparta na obopólnym zaufaniu i szacunku, pisze Mary Ellen Maunz w książce „Duchowy świat dzieci. Jak wspierać ich wewnętrzny rozwój od pierwszych chwil życia”. Opublikowana nakładem wydawnictwa Illuminatio pozycja to nie tylko literatura dla młodych rodziców bądź osób, które dopiero planują posiadanie potomstwa. To raczej klucz do zrozumienia dziecięcego świata potrzeb i duchowości, to wskazówka pozwalająca stać się lepszym rodzicem, lepszym przewodnikiem po świecie, lepszym człowiekiem. 

wtorek, 25 lutego 2014

Krystyna Kwiecinski "Ho`oponopono. Oczyszczająca modlitwa”

Tytuł: Ho`oponopono. Oczyszczająca modlitwa
Autor: Krystyna Kwiecinski
Wydawnictwo: Illuminatio


„Ho`oponopono” jest definiowane jako „mentalne oczyszczanie, wzajemne pojednanie i wybaczenie, naprawienie czegoś, właściwe postępowanie”. Jako prastara praktyka pojednania i wybaczania, Ho`oponopono fascynuje, budzi ciekawość, choć niewiele jest na rynku pozycji zdolnych tę ciekawość zaspokoić. 

Dlatego też tak cenną i wyjątkową jest książka „Ho`oponopono. Oczyszczająca modlitwa” autorstwa Krystyny Kwiecinski, która w prosty sposób tłumaczy zasady kroczenia tą duchową drogą. Opublikowana nakładem wydawnictwa Illuminatio pozycja może stanowić wstęp do naszych studiów nad metodą pochodzącą jeszcze z czasów Lemurii, bądź też stanowić przypomnienie, pogłębienie wiedzy – w zależności od stopnia zaawansowania naszych studiów nad medycyną uzdrawiania duchowego. Przede wszystkim jednak, to zaproszenie do zmiany swojego życia za pomocą oczyszczenia wszelkiego rodzaju wewnętrznych zakłóceń energetycznych, to szansa na lepszą jakość naszej egzystencji, wypełnionej bezwarunkową miłością. 

Autorka, trener oczyszczania duchowego metodą Ho`oponopono przybliża nam zagadnienia związane z tą metodą, już od wielu wieków stosowaną na wyspach hawajskich w celu oczyszczania sytuacji sprzyjających kłótniom rodzinnym. To prosty sposób służący do eliminacji zakłóceń podczas przygotowań do modlitwy Huny, część indywidualnego rytuału, a nawet procesu prowadzącego do spełnienia życzeń. To droga do osiągnięcia harmonii, łączenia się z boskim praźródłem, oczyszczenia i uzdrawiania. 

Kwiecinski omawia w książce dwanaście duchowych zasad istniejących w ramach Duchowego porządku wszechświata, wspomina o negatywnych programach mających ogromny wpływ na nasz sposób myślenia czy siłę wiary i odwołuje się do prastarej mądrości wysp polinezyjskich, czyli Huny. Podkreśla, że najważniejszym punktem Huny jest człowiek i wyjaśnia zasady Huny, zapisane w pamięci komórkowej ciała fizycznego. 

Autorka charakteryzuje również trzy podstawowe składniki, pozwalające człowiekowi doświadczać, czyli: nadświadomość, świadomość i podświadomość wraz z kierującą substancją wyższego, średniego i niższego Ja; energia miłości, światła i życiowej energii; a także aura i materia. Podkreśla, że nadrzędnym celem każdego z nas jest harmonijna współpraca pomiędzy wyższym, średnim i niższym Ja. Wspomina również o sile myśli, szczególnie myślenia pozytywnego, które podnosi wibrację, a jednocześnie przyciąga z zewnątrz pozytywne energie, sytuacje i pozytywnych ludzi. 

Jako, że Ho`oponopono wywodzi się z filozofii Huny, nie mogło w książce zabraknąć również jej zasad oraz wskazania sytuacji, w których Huna pomaga. Znajdziemy tu również przegląd metod przemiany energetycznej, czyli przeprogramowania negatywnych programów myślowych oraz odbierających energię wzorców pierwotnych (np. metoda Dia, metoda liczenia, metoda tablicy) oraz najważniejsze składniki Ho`oponopono. Autorka podkreśla, że omawiana przez nią metoda jest oficjalnie uznawana przez amerykański system leczenia, zakłada bowiem istnienie harmonii wewnątrz nas, która pozytywnie oddziałuje również na nasze otoczenie. Dlatego podstawą tej metody jest dobra wola i chęć osiągnięcia jak najlepszych wyników oczyszczania. Aby jednak przybliżyć nam klasyczną ceremonie Ho`oponopono, Kwiecinski opisuje jej przebieg, zamieszczając również w książce najpopularniejszą modlitwę otwierającą rytuał oczyszczania, a także przykładową modlitwę na zakończenie ceremonii. 

Z racji tego, iż Ho`oponopono może być stosowana niezależnie od płci czy wieku, rodzaju zakłóceń, zarówno do terapii grupowej, jak i indywidualnej, autorka podjęła się próby przedstawienia działania tej metody w praktyce. Naszym punktem wyjściowym będzie zatem przyjrzenie się problemowi, zakończeniem zaś prawidłowe oczyszczenie sprawiające, że ten problem nie będzie nas już poruszał, będziemy neutralni wobec zaistniałej sytuacji. Interesującym rozdziałem jest ten poświęcony korzystaniu z mocy Huny w celu poprawy sytuacji finansowej – jestem przekonana, że przytoczona przez autorkę metoda będzie zwieńczona sukcesem, bowiem opiera się ona na tym, co już intuicyjnie wiemy – na oddziaływaniu na swoją podświadomość między innymi poprzez dokładne określenie celu, a w tym wypadku tego, na co chcemy otrzymać pieniądze i w jakiej kwocie. 

„Ho`oponopono. Oczyszczająca modlitwa” jest owocem drogi, którą od wielu lat kroczy Krystyna Kwiecinski. Jest również odpowiedzią na prośby czytelników oraz kursantów i sugestie, aby powstały materiały na temat Huny i Ho`oponopono w języku polskim. To również drogowskaz, który pomaga nam iść przez życie z pełną świadomością tego, co się dzieje dookoła, z przeświadczeniem sensu własnego istnienia i własnej indywidualności. Kwiecinski proponuje nam nie tylko fascynujący tekst dotyczący metody znanej już od wieków, ale również praktyczne jej zastosowanie, nie wymagające od nas niczego, oprócz odrobiny dobrej woli i czasu, który chcemy przeznaczyć na pracę nad sobą.

środa, 22 stycznia 2014

Maja Storch "Ile waży twoje ja"

Tytuł: Ile waży twoje ja
Autor: Maja Storch
Wydawnictwo: Szafa


Dieta 50/50, Dieta 1000 kalorii, Dieta 7 dni, Dieta 5 czynników, Dieta Atkinsa, Cambridge oraz Dieta Diamondów – to tylko niektóre z setek proponowanych diet dla tych wszystkich osób, które pragną szczupłej sylwetki. W sieci można znaleźć wiele stron internetowych poświęconych odchudzaniu, dziesiątki forów, na których zdesperowane osoby z nadwagą pytają: „Dlaczego nie mogę schudnąć? Co jest ze mną nie tak?”. Apteki uginają się pod ciężarem środków ułatwiających utratę wagi, znane z telewizyjnego ekranu postacie wmawiają, że wystarczy jedna aktywnie działająca tabletka, by jeść wszystko i … chudnąć w oczach. Są również osoby, które w drodze do wymarzonej wagi są gotowe na wszystko – począwszy od liposukcji po wprowadzenie do swojego organizmu tasiemca.

niedziela, 19 stycznia 2014

Amit Goswami„Lekarz kwantowy”

Tytuł: Lekarz kwantowy
Autor: Amit Goswami
Wydawnictwo: Illuminatio


O związkach duszy i ciała napisano już wiele opracowań naukowych. Część z nich podkreśla holistyczne podejście do człowieka, część zaś akcentuje również rolę umysłu w osiąganiu równowagi w codziennym życiu. Pojawia się bowiem coraz więcej informacji o „cudownych wyzdrowieniach” o remisji nawet w przypadku ciężkich stanów nowotworowych. Czy zatem rzeczywiście siłą naszego umysłu możemy wpływać na ogólny stan zdrowia? Dlaczego lekarze sceptycznie podchodzą do tej kwestii, mimo iż sami zauważają, że właściwe podejście jest połową sukcesu w leczeniu? I idąc dalej tym tropem – na czym tak naprawdę się oprzeć i czemu zawierzyć: medycynie konwencjonalnej czy może alternatywnej?

Coraz trudniej jest odnaleźć się w gąszczu sprzecznych niekiedy informacji dotyczących naszych procesów życiowych, coraz trudniej zdecydować się na wybór odpowiedniej formy leczenia. Dlatego też niezwykle cenne są wszystkie głosy systematyzujące posiadana wiedzę orz odpowiadające na pytania: na co zwracać uwagę w procesie leczenia i czy możliwe jest, by wyzdrowieć nie stosując leków. Co najdziwniejsze, sporo do powiedzenia w kwestii naszego zdrowa ma … nowoczesna fizyka kwantowa.

Książka „Lekarz kwantowy”, opublikowana nakładem wydawnictwa Illuminatio, to opracowanie, które kieruje nasze spojrzenie na związek umysłu i ciała, medycynę integralną i moc sprawczą umysłu. Amit Goswami nie tylko intryguje, ale i przytacza argumenty na poparcie swoich racji, pozwala nam również dokonać wyboru w co chcemy wierzyć. Jednak niezależnie od tego, jaka będzie podjęta przez nas decyzja warto pamiętać, że tu, gdzie stawką jest nasze życie, nie warto zamykać się na nową wiedzę. Być może to właśnie ona jest szansą, być może to ona stanowi skuteczne remedium na choroby i alternatywę dla kosztownej i nie zawsze skutecznej farmakoterapii. 

Nie ma chyba osoby, której nie zależy na swoim zdrowiu, na sprawnym funkcjonowaniu organizmu. O jednak można zrobić, by żyć zdrowo i zapobiegać ewentualnym chorobom? Czy możemy uzdrowić się sami, bez pomocy lekarstw czy chirurgicznych wspomagaczy? Zanim autor postara się odpowiedzieć na te pytania wyjaśnia, jak to się stało, że fizyk kwantowy zajął się zdrowiem i leczeniem. Jak sam wskazuje, fizyka kwantowa „(…) pozwala na połączenie sztuki i nauki deterministycznej, kreatywności i stałości. (… ) To odpowiednie medium do zintegrowania „poezji” medycyny alternatywnej z „prozą” alopatii”. 

Aby w pełni zrozumieć prezentowane zależności, autor przygląda się medycynie wschodniej praktykowanej w Chinach, Indiach i innych krajach azjatyckich, odwołuje się do homeopatii oraz podkreśla przyczynowa rolę świadomości. Książka Goswamiego złożona jest z czterech części, z których pierwsza stanowi przegląd medycyny integralnej, zaś druga – medycynie ciała witalnego, tj. ajurwedzie, tradycyjnej medycynie chińskiej, medycynie czakr i wspomnianej już homeopatii. Część trzecia porusza zagadnienia związane z kwantowym umysłem oraz kwantową medycyną, dając dowody na kwantową naturę myśli, poruszając takie zjawisko jak kreatywność kwantowa oraz odpowiadając na pytanie w jaki sposób umysł i znaczenie wpływają na nasze fizyczne ciało. 

Część czwarta została poświęcona duchowym fundamentom leczenia, rozumianego jako okazja do duchowego rozwoju. Autor tłumaczy tu ideę działania placebo, koncentruje się też na „leczeniu kwantowym” o którym wspominał już w swoich pracach Deepak Chopra. W książce zostało przytoczonych kilka przypadków spontanicznego wyleczenia raka, i – zdaniem Goswamiego – wszystkie te przypadki były wynikiem pojmowania kwantowego. Jeden z rozdziałów został ponadto poświęcony inteligencji emocjonalnej oraz jej zastosowaniu w procesie walki z chorobami duszy i ciała. Co więcej, autor zauważa, że choroba jest tak naprawdę … szansą. Szansą na to, by obudzić naszą inteligencję ponadmentalną.

Wspaniałą rekomendacją dla książki „Lekarz kwantowy” jest przedmowa, której autorem jest Deepak Chopra, stanowiąca nieocenioną wartość już sama w sobie. Na dodatek w epilogu znajdziemy fascynujące teksty poświęcone zagadnieniu wiecznie młodego ciała, ewolucji biologicznej oraz tworzeniu map sfery ponadmentalnej. Publikację Goswamiego należy postrzegać jako spójną całość czytając metodycznie i z uwagą, bowiem zwraca uwagę na kwestię bliskie każdemu z nas. Książka nie tylko pokazuje w jaki sposób należy podchodzić do kwestii zdrowia i leczenia, ale pozwala rozwinąć umiejętności związane z myśleniem kwantowym i postrzeganiem choroby jako znaku, sygnału. Autor uświadamia nam również, że wybór pomiędzy chorobą a zdrowiem należy tylko i wyłącznie do nas, dlatego też, niezależnie od naszych oporów i sceptycyzmu – nie można nie zapoznać się ze zdaniem Goswamiego.

środa, 8 stycznia 2014

Sandra Gregory "Zapomnijcie o córce"

Tytuł: Zapomnijcie o córce
Autor: Sandra Gregory
Wydawnictwo: MUZA 








Handel narkotykami szerzy się na coraz większą skalę, a używki pojawiły się już nawet wśród gimnazjalistów. Narkotykowy biznes przynosi miliardowe zyski każdego dnia, zbiera również swoje żniwo śmierć. Setki heroinistów, morfinistów, a także wielbicieli innych środków odurzających umiera od zanieczyszczonych narkotyków, zbyt dużych dawek czy na skutek AIDS. Istnieje powszechne potępienie tych, którzy narkotyki biorą, ale również tych, którzy zajmują się handlem nimi, ich wytwarzaniem, a także przemycaniem. Jaka jednak ilość narkotyku jest potrzebna, by potępić drugą osobę? Jaką miarą mierzyć tych, co handlują i tych, którzy z niewielkimi dawkami dają się złapać na przejściu przez granicę – czy stosować według nich takie same zasady i równie surowe kary? Odpowiedzi wydają się być proste, zaś nasz sprzeciw słuszny, a przynajmniej do chwili, kiedy przed nami nie staje żywy człowiek, konkretna postać skazana na długie lata więzienia. 

Czy niecałe dziewięćdziesiąt gramów heroiny jest warte dwudziestu pięciu lat spędzonych w więzieniu? Czy warte jest siermiężnych warunków, poniżania, ciężkiej pracy, znęcania się fizycznego i psychicznego? Czy warte jest tysiąca funtów, obiecanych za przewiezienie narkotyku z Bangkoku do Tokio? Czytając historię Angielki, Sandry Gregory, która została skazana za przemyt osiemdziesięciu dziewięciu gramów narkotyku, przekonujemy się, że nie tylko oferowana jej suma nie jest warta takiego cierpienia, ale żadne pieniądze nie są w stanie zrekompensować jej traumatycznych przeżyć. 

Wbrew pozorom, oparta na faktach książka „Zapomnijcie o córce”, opublikowana nakładem wydawnictwa MUZA, nie jest wypełniona pretensjami z tytułu niesłusznej kary, autorka nie próbuje przekonywać o swojej niewinności czy obciążać sumienia mężczyzny, który popchnął ją do tego kroku. Zapis przeżyć Gregory stanowi ostrzeżenie przed pokusami łatwego zysku, przed pozornie błahym wykroczeniem, które tak naprawdę może przekreślić całe dotychczasowe życie, a także zniszczyć przyszłość. To także opis nieludzkich warunków panujących w tajlandzkich więzieniach, w których więźniowie stłoczeni są jak bydło i pozornie tylko lepszych warunków panujących w angielskich jednostkach penitencjarnych. 

Autorkę poznajemy jako zbuntowaną nastolatkę, a następnie młodą kobietę wyrażającą jawny sprzeciw przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Wyjazd do Tajlandii miał być odskocznią, szansą na nowe życie, zgłębieniem nie tylko sekretów innego świata, ale i także szansą na sprawdzenie siebie. Egzotyczny kraj ją wciągnął, zauroczył na tyle, że postanowiła zagościć w nim na dłużej. Podjęła się nauczania języka angielskiego, poznawała Bangkok chłonąc jego atmosferę i stając się jego częścią. Tę sielankę przerwał zamach stanu w 1992 roku, kiedy to armia Królestwa Tajlandii, wraz ze swym naczelnym wodzem, w bezkrwawym zamachu obaliła rząd. Dwa miesiące po tych wydarzeniach, na czele rządu stanął generał Suchinda, a nominacja ta wywołała falę protestów społecznych, przybierających z każdym tygodniem na sile. Równocześnie Sandra straciła pracę, zaś jej stan zdrowia pogorszył się gwałtownie. Bez pracy, bez pieniędzy, znalazła się w patowej sytuacji – nie miała funduszy nawet na przelot do kraju. Była zbyt dumna, by zwrócić się o pomoc do rodziców, skorzystała zatem z propozycji poznanego kilka miesięcy wcześniej mężczyzny…

W 1993 roku, Sandra wraz z Robert Lockiem została aresztowana na lotnisku, kiedy próbowała odlecieć do Tokio, mając ukryte w swoim ciele prawie dziewięćdziesiąt gram heroiny. To miał być łatwy zarobek, łatwe pieniądze i bezproblemowy przerzut. Skończyło się aresztowaniem i skazaniem przez sąd w Bangkoku na … karę śmierci, zamienioną na dożywocie i obniżoną do dwudziestu pięciu lat. W oczekiwaniu na wyrok spędziła prawie dwa lata w tajlandzkim więzieniu Lard Yao, jako numer 228/36. Pobyt na kobiecym oddziale więzienia, nazwanego ironicznie „Hiltonem w Bangkoku”, przypominał piekło. Ponad sto kobiet stłoczonych na ośmiu metrach kwadratowych, podłe jedzenie, urągające ludzkiej godności warunki sanitarne, przejmujące gorąco i szerzące się choroby stanowiły codzienność Sandry. Nic dziwnego, że odliczała dni i tygodnie do czasu, kiedy zostanie podjęta decyzja o jej przeniesieniu do zakładu karnego w Anglii. 

Po czterech latach, kiedy minął wymagany przepisami czas w tajlandzkim wiezieniu, została przeniesiona do wiezienia pod Londynem. Jednak brytyjskie zakłady karne, jak Holloway, Foston Hall w Derbyshire czy Durham, zakład najwyższego ryzyka w którym przebywali najokrutniejsi przestępcy, wcale nie okazały się być lepsze. W Tajlandii, w prymitywnych warunkach, czuła się przynajmniej jednostką zdolną o sobie choć w minimalnym stopniu decydować, natomiast w rodzimym kraju spotkała się z bezdusznych traktowaniem i powolnym odczłowieczeniem. Pogrążając się w depresji, nękana myślami samobójczymi, zdołała jednak wytrwać. Na skutek kampanii prowadzonej przez rodziców i znajomych, na mocy Królewskiego Przebaczenia, udzielonego przez króla Tajlandii, 21 lipca 2000 roku wyszła na wolność. W zamknięciu spędziła siedem i pół roku z dwudziestopięcioletniej kary – siedem i pół roku piekła.

„Zapomnijcie o córce” to nie tylko dramatyczna historia skazanej za przemyt narkotyków Brytyjki, ale także historia miłości i okrucieństwa. Sandra Gregory przybliża nam okoliczności, w których doszło do aresztowania, opisuje warunki panujące w więzieniach, relacje pomiędzy więźniarkami a strażnikami oraz osobiste tragedie osadzonych w więzieniu kobiet. Nierzadko były to morderczynie, które w bestialski sposób pozbawiały na wolności życia. Za kratami były jednak współwięźniarkami, kobietami takimi jak tysiące, mającymi swoją wrażliwość, poczucie humoru, potrzeby i słabości. 

Nie da się czytać wyznań Sandry Gregory bez emocji, nie można nie przeżywać opisywanych sytuacji, nie dopingować jej staraniom o odzyskanie wolności i nie wzruszać się w ważnych dla niej momentach. Z uwagi na charakter książki trudno jest oceniać jej walory techniczne – wszak to tekst pisany emocjami, w którym przeżycia autorki i ona sama stają się nam bliskie. I właśnie nasza empatia jest miarą wielkości tej książki. 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Billy Roberts "Uzdrawianie holistyczne. Technika nadi dla ciała i umysłu"

Tytuł: Uzdrawianie holistyczne. Technika nadi dla ciała i umysłu
Autor: Billy Roberts
Wydawnictwo: Illuminatio








Holistyczne podejście do człowieka nie jest niczym nowym. Nawet Światowa Organizacja Zdrowia zawarła w definicji zdrowia - stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu – koncepcje wielu elementów składowych, uzupełniając zresztą w ostatnich latach określenie dodatkowo o sprawność do „prowadzenia produktywnego życia społecznego i ekonomicznego” a także o wymiar duchowy.

Do dobrego samopoczucia i sprawnego funkcjonowania w otoczeniu konieczne jest zatem nie tylko zdrowie fizyczne, ale również psychiczne, a także społeczne i duchowe. Jakiekolwiek zaburzenia w naszym funkcjonowaniu w obrębie tych sfer przekładają się na niedostatki w innej sferze, a nawet poważne problemy. Jak zatem zadbać o swoje drowie, rozumiane jako całość? Jak pozbyć się zarówno dokuczliwych bólów głowy, jak i braku zdecydowania, motywacji i poczucia porażki? 

W drodze ku satysfakcjonującemu życiu i efektywnym działaniom, wsparciem może służyć książka „Uzdrawianie holistyczne. Technika nadi dla ciała i umysłu”, opublikowana nakładem wydawnictwa Illuminatio. Autor, Billy Roberts, założyciel pierwszego w Wielkiej Brytanii ośrodka zajmującego się studiami parapsychologicznymi i duchowymi oraz alternatywnymi formami terapii, jest jednocześnie najlepszym dowodem na to, że właściwe odżywianie, właściwe postępowanie czy stosowanie technik medytacyjnych, może być kluczem do ogólnie pojętej zdrowotności, szczęścia i spełnienia marzeń. 

Wiele lat temu Roberts był uzależnionym od narkotyków mężczyzną, u którego odezwała się groźna choroba uniemożliwiająca normalne życie i zmuszająca do wielokrotnych pobytów w szpitalu. Poszukując najlepszych dla siebie rozwiązań i ratunku, Roberts zgłębiał zagadnienia dotyczące technik samorozwoju, metod uzdrawiania, filozofii jogicznej oraz psychologii. Niepostrzeżenie wkroczył na ścieżkę, nazywaną przez mistrzów jogi Ścieżką Spełnienia, którą podąża do dziś. Jego książka jest wynikową przemian dokonujących się w samym autorze, ale także darem dla wszystkich czytelników – nie tylko tych, którzy poszukują dobrego sposobu na uleczenie swojego ciała, ale także tych, u których cierpi dusza.

Autor zdradza nam sekret techniki nadi, czyli skutecznej metody utrzymywania systemy energii w stanie równowagi i harmonii. Podkreśla, że jedynym jej celem jest wywieranie pozytywnego wpływu na nasze zdrowie – dzięki nadi nie tylko zwiększy się nasza świadomość i koncentracja, ale również lepiej poznamy swoje ciało i będziemy w stanie przeciwdziałać brakowi równowagi oraz różnym dysfunkcjom. 

W kolejnych rozdziałach książki, Roberts przybliża nam zagadnienia związane z aurą i bioluminescencją oraz działaniami umożliwiającymi nam dokonanie głębszego wglądu w nasze życie i przejęcie nad nim kontroli. Opisuje także pionierskie badanie przeprowadzone przez dr Kilnera Semyona oraz Valentinę Kirlian, będące inspiracją dla wszystkich związanych z medycyną diagnostyczną. Przybliża również kwestie związane z systemem czakr i metodą równoważenia rotacyjnego, dzięki której możliwe jest pobudzenie aktywności poszczególnych czakr. Prezentuje ponadto procedury stymulowania systemu subtelnej energii, stanowiące integralny element techniki nadi. 

W procesie osiągania równowagi, nie można również zapomnieć o znaczeniu pozytywnego myślenia, nastawienia oraz zwracania się z prośbą do Wszechświata o różnego rodzaju rzeczy. Autor podpowiada, w jaki sposób możemy zwiększyć kontrolę nad stosunkiem naszych oczekiwań do efektów oraz przepływem energii przez nasze nadi, aby odzyskać i utrzymać dobry stan zdrowia. 

Roberts wyjaśnia również dokładnie, w jaki sposób możemy skutecznie przywrócić sobie zdrowie, oddziałując na przepływ prany oraz pozbywając się blokad dzięki wysyłaniu w wyobraźni prany z jednego narządu do innego. Autor przygląda się również zagadnieniu częstotliwości energetycznej, samouzdrawianiu oraz różnym zabiegom, pozwalającym osiągnąć konkretne cele, jak na przykład pozbycie się stresu czy rozluźnienie. Wraz ze swoją żoną, omawia również składniki zdrowej diety oraz pokazuje jej wpływ na wszystkie poziomy naszej świadomości. Porusza ponadto temat związany z duchową transformacją zachodzącą obecnie na planecie.

Technika nadi, jako holistyczny system, może być stosowana w procesie rozwoju duchowego niezależnie od naszych przekonań – choć te mogą być powodem odrzucenia książki jeszcze przed jej lekturą. Warto jednak zachować otwarty umysł i wyzbyć się sceptycyzmu przynajmniej do chwili, kiedy nie spróbujemy opisanych w poradniki metod i technik. Potraktujmy „Uzdrawianie holistyczne. Technika Nadi dla ciała i umysłu”, jako jeden ze sposobów, dzięki których możemy osiągnąć więcej i żyć lepiej, a wówczas nie będzie mowy o krytycznym nastawieniu, które pozbawia nas szansy na odmianę. Teraz, każdy z nas może uzdrowić samego siebie, zatem warto otworzyć się na ten eksperyment i zaryzykować głębsze poznanie siebie!

środa, 25 grudnia 2013

Dr Bob Arnot „Dieta Aztecka. Odchudzająca moc cudownych nasion chia”


Tytuł: Dieta Aztecka. Odchudzająca moc cudownych nasion chia
Autor: Dr Bob Arnot
Wydawnictwo: Illuminatio






Chia, czyli szałwia hiszpańska, to roślina pochodząca z centralnej i południowej części Meksyku oraz z Gwatemali. Uprawiana była już przez Azteków, którzy jako pierwsi docenili jej cudowne właściwości. Atutem chia są nasiona bogate w kwasy tłuszczowe omega-3. Zawierają one również 20 proc. białka, 34 proc. tłuszczu, 25 proc. błonnika pokarmowego oraz przeciwutleniacze. Nasiona chia są tradycyjnie spożywane w Meksyku i południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych, teraz zaś, dzięki nim, możemy odmienić swoje życie.

Nasiona chia są bowiem znakomitym środkiem wspomagającym odchudzanie, a dieta o nie wzbogacona pozwoli nie tylko stracić na wadze, ale chroni przed efektem jo-jo. O mocy tej cudownej rośliny przekonujemy się podczas lektury książki „Dieta Aztecka. Odchudzająca moc cudownych nasion chia”, opublikowanej nakładem wydawnictwa Illuminatio. Autor, dr Bob Arnot, lekarz, pisarz i entuzjasta fitness, wprowadza nas w tajniki diety azteckiej, czyli diety bazującej głownie na nasionach chia. Teraz i my możemy wprowadzić w życie plan żywienia starożytnych Azteków, odzyskując szczupłą sylwetkę, pozbywając się licznych dolegliwości zdrowotnych oraz odzyskując energię do działania. 

Dr Arnot przekonuje, że dieta aztecka, oparta na „superżywności”, jaką jest chia, a także dzięki wyeliminowaniu tych produktów, które sieją spustoszenie w organizmowi (bomb węglowodanowych oraz tzw. miotaczy płomieni, czyli produktów wywołujących stany zapalne w organizmie, jest w stanie zmienić nasze ciało. Dzięki chia możliwe jest skończenie z napadami głodu i nocnym podjadaniem, skończenie ze spadkiem energii mózgowej oraz z drżeniem wywołanym niskim poziomem cukru we krwi. Autor podkreśla, że „chia dowodzi, jak potężny może być jeden produkt spożywczy, i zachęca ludzi na diecie do dokonywania innych spektakularnych wyborów”. 

W książce szczegółowo zostały opisane założenia diety, a także poszczególne jej fazy – pierwsza, składająca się ze smoothie oraz przekąsek, stanowiąca przełom w procesach metabolicznych. Faza druga diety daje szansę na przyspieszenie utraty wagi dzięki włączeniu do jadłospisu odpowiednio skomponowanego lunchu, który ma na celu podkręcić metabolizm. Faza trzecia to powrót do regularnych posiłków składających się z najzdrowszych produktów „Premium”. Ukłonem w kierunku czytelnika i wielkim ułatwieniem dla wszystkich rozpoczynających dietę, jest zamieszczona w publikacji klasyfikacja produktów według wartości ładunku glikemicznego, a także szereg innych, ważnych informacji o składnikach odżywczych. Autor przedstawia ponadto propozycje posiłków, zestawów śniadaniowych, lunchowych i obiadowych oraz wiele przepisów, zarówno na smoothie (czyż smoothie truskawkowo-serwatkowe oraz smoothie z jabłkiem, ogórkiem, pietruszką i miętą nie brzmią smakowicie), jak i wyśmienity lunch. Liczby podane przy każdym składniku wskazują odpowiednio na wysokość ładunku glikemicznego oraz wartość kaloryczną porcji, co ułatwia w znacznym stopniu kontrolowanie przyjmowanych ilości oraz ewentualne ograniczanie posiłków. 

Autor zauważa jednak, że szczupła sylwetka uzyskana dzięki diecie azteckiej to zaledwie pierwszy krok w drodze ku nowemu stylowi życia. Potrzebne jest jeszcze szersze spojrzenie, czyli połączenie nowych nawyków żywieniowych oraz zdrowego nocnego odpoczynku i regularnych ćwiczeń. Dr Arnot radzi, jak o ten zdrowy sen zadbać oraz udziela szeregu wskazówek dotyczących ćwiczeń fizycznych i treningu. 

Do książki został również dołączony „Kwestionariusz symptomów”, który pozwala nam na nakreślenie stanu zdrowia oraz wszelkich występujących dolegliwości, a jednocześnie pozwala zarejestrować zmiany zachodzące pod wpływem stosowania diety azteckiej. Ponadto znajdziemy tu prawidłowe wartości badań krwi, które warto porównać ze swoimi wynikami, a także kilka informacji o suplementach diety.

Książka „Dieta Aztecka. Odchudzająca moc cudownych nasion chia” zwraca uwagę nie tylko wspaniałą okładką, ale profesjonalnym, kompleksowym podejściem do tematu. Autor nie ogranicza się wyłącznie do przedstawienia założeń diety, ale przybliża historię chia i jej zastosowanie, wyjaśnia działanie poszczególnych składników pokarmowych na nasz organizm, proponuje szereg przepisów, a także zachęca nie tylko do wdrożenia diety, ale do zmiany stylu życia, a przede wszystkim do zwrócenia uwagi na odpowiednią ilość i jakość snu oraz ruch. Jedyny problem to zdobycie nasion chia – w rodzinnym mieście nie znalazłam ich niestety w żadnym sklepie ze zdrową żywnością. Można je jednak zamówić w sklepach internetowych, zatem wykorzystam czas oczekiwania na przesyłkę na wykonanie badania krwi, a następnie przechodzę do fazy pierwszej diety azteckiej!